20 sierpnia w podcaście „Zielona Śląska Opinia” Patryk Białas rozmawiał z Dianą Maciągą z Polskiej Zielonej Sieci, autorką raportu „Autobusy wodorowe w Polsce: co poszło nie tak?”. Punktem wyjścia do rozmowy było pytanie, czy autobusy wodorowe rzeczywiście okazały się dobrym kierunkiem dla zeroemisyjnego transportu publicznego i dlaczego część samorządów zaczyna dziś ograniczać lub porzucać swoje plany wodorowe.
Dotacje, które stworzyły sztuczny popyt
Raport przygotowany przez CEE Bankwatch Network i Polską Zieloną Sieć pokazuje, że rozwój autobusów wodorowych w Polsce został w dużej mierze napędzony bardzo wysokimi dotacjami publicznymi. Samorządy mogły otrzymać nawet do 100 proc. dofinansowania na zakup pojazdów, podczas gdy znacznie słabiej rozwijano infrastrukturę i rynek dostaw paliwa. Jak podkreśla Maciąga: „to nie był wybór technologiczny – to był wybór podyktowany strukturą dotacji”. Efektem są dziś wysokie koszty eksploatacji, problemy z dostępnością wodoru, awarie oraz trudności z zapewnieniem stabilnych dostaw.
Rachunek za paliwo wyższy niż za autobusy
Według raportu przejazd 100 kilometrów autobusem wodorowym może kosztować od około 460 do ponad 1000 zł, a w niektórych miastach koszty paliwa w całym okresie eksploatacji mogą przewyższyć koszt zakupu samych autobusów. Jednocześnie ponad 97 proc. wodoru produkowanego w Polsce pochodzi z gazu kopalnego, a autobusy bateryjne są ponad trzykrotnie bardziej efektywne energetycznie. Dlatego autorzy raportu wskazują, że odnawialny wodór powinien być wykorzystywany przede wszystkim tam, gdzie bezpośrednia elektryfikacja jest bardzo trudna — m.in. w przemyśle ciężkim, chemicznym i rafineryjnym. W komunikacji miejskiej autobusy elektryczne pozostają rozwiązaniem tańszym, bardziej dojrzałym technologicznie i łatwiejszym do wdrożenia.
Link do raportu: „Autobusy wodorowe w Polsce: co poszło nie tak?”
Po stronie mądrej transformacji
Dla Polskiej Zielonej Sieci od 30 lat ważne jest nie tylko to, czy transformacja energetyczna postępuje, ale również jakimi środkami i za jaką cenę jest realizowana. Od początku patrzymy na politykę klimatyczną przez pryzmat ludzi, środowiska i odpowiedzialnego wydawania publicznych pieniędzy. Dlatego dziś równie ważne jak wspieranie nowych technologii jest rzetelne sprawdzanie, czy rzeczywiście prowadzą one do ograniczenia emisji i poprawy jakości życia. Transformacja nie powinna opierać się na modnych hasłach ani kosztownych eksperymentach, lecz na rozwiązaniach skutecznych, dostępnych i możliwych do utrzymania przez samorządy i mieszkańców.
Projekt sfinansowany przez Fundację PKO Banku Polskiego
