Nowa lista traktowanych priorytetowo transgranicznych inwestycji przedstawiona przez Komisję Europejską przewiduje ogromną skalę inwestycji wodorowych. Tymczasem coraz liczniejsze grono ekspertów twierdzi, że stawianie na wodór może tylko zaszkodzić europejskim wysiłkom na rzecz dekarbonizacji.
Rozporządzenie delegowane w sprawie projektów będących przedmiotem wspólnego zainteresowania (PCI) i projektów będących przedmiotem wzajemnego zainteresowania (PMI) zawiera listę 325 transgranicznych projektów infrastruktury energetycznej, traktowanych priorytetowo i suto dotowanych przez Komisję oraz państwa członkowskie. Ponad sto z nich to infrastruktura wodorowa, w większości rurociągi przeznaczone do transportu wodoru produkowanego dziś z paliw kopalnych.
W założeniu proces PCI/PMI ma ułatwić transformację energetyczną UE wskazując transgraniczne inwestycje o znaczeniu strategicznym. Projekty, którym przyznano ten preferencyjny status korzystają z uprzywilejowanego dostępu do unijnego finansowania i przyspieszonej procedury wydawania pozwoleń.
– Dołączamy do głosów organów doradczych UE – Europejskiej Rady Naukowej ds. Zmian Klimatu (ESABCC) i Agencji UE ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) – które kwestionują wiarygodność procesu wyboru projektów PCI i PMI i jego wkład w europejskie wysiłki na rzecz dekarbonizacji. Centralną rolę nadal odgrywa w nim ENTSOG, organ branżowy reprezentujący właśnie te gazowe przedsiębiorstwa, które skorzystają ze statusu PCI i PMI. Ten konflikt interesów nieodłącznie wpisany w cały proces podważa zaufanie do systemu – mówi Gligor Radečić, lider kampanii gazowej CEE Bankwatch Network.
Niepokojące jest to, że ponad 80% z projektów wodorowych umieszczonych na liście zostało zgłoszone przez sektor paliw kopalnych. Analiza przeprowadzona przez Food & Water Action Europe wykazała, że ponad 90% rurociągów wodorowych zgłosili członkowie Europejskiej Sieci Operatorów Systemów Przesyłowych Gazu (ENTSOG) – grupy lobbingowej podmiotów, które budują i zarządzają infrastrukturą gazową poszczególnych krajów.
Stworzono w ten sposób instrument polityczny, który może utrwalić uzależnienie Europy od gazu ziemnego i utopić olbrzymie środki na projekty pozbawione przyszłości — takie, które nie będą używane a ich koszty nigdy się nie zwrócą.
– Ani w Europie, ani w Polsce nigdy nie będzie takiego popytu ani nie wyprodukujemy takiej ilości wodoru odnawialnego, żeby było co przesyłać czy magazynować. Jeśli ta infrastruktura w ogóle by do czegoś posłużyła, to do transportu wodoru z paliw kopalnych albo mieszanego z gazem. 3 z 5 polskich projektów wzbudziły na tyle duże wątpliwości, że nie znalazły się na liście. Jednak także te zakwalifikowane są nieracjonalne i nie ma żadnych danych, które uzasadniałyby ich budowę – Diana Maciąga, koordynatorka kampanii gazowej z Polskiej Zielonej Sieci, kampanierka CEE Bankwatch Network.
Polskie projekty na liście
Wśród polskich projektów wodorowych zgłoszonych na listę znalazł się między innymi podziemny magazyn wodoru Damasławek, Pomorski Klaster Zielonego Wodoru oraz część planowanej krajowej sieci wodorociągów i polski odcinek międzynarodowego projektu tzw. Nordycko-Bałtyckiego Korytarza Wodorowego, który ma transportować wodór z Finlandii do Niemiec. Nie było natomiast ani jednego elektrolizera do produkcji zielonego wodoru. Za wszystkie odpowiada krajowy operator sieci przesyłowej i magazynów gazu GAZ-SYSTEM.
Organizacje społeczne wielokrotnie wzywały decydentów do zawężenia inwestycji w wodór do sektorów, w których nie ma innej metody ograniczenia emisji, oraz do zapewnienia, że będzie w nich wykorzystywany wyłącznie wodór produkowany dzięki energii odnawialnej, a nie z paliw kopalnych. Po dokładnej analizie z udziałem ekspertów strony społecznej, kilka projektów ubiegających się o status PCI/PMI zostało odrzuconych, w tym magazyn Damasławek, gdyż stosunek kosztów do korzyści z tej inwestycji uznano za niewystarczający.
– Jeszcze w kwietniu GAZ-SYSTEM prezentował wyniki ankietowego badania rynku, z którego wynikało, że polska produkcja zielonego wodoru wielokrotnie przekroczy rządowe szacunki a i tak ponad dwa razy więcej trzeba będzie importować – infrastrukturą zgłoszoną na listę PCI. Miesiąc temu spółka ogłosiła, że wyniki nie są na tyle wiarygodne by na ich podstawie planowała krajową sieć przesyłu wodoru i nie należy oczekiwać, że wybuduje wodorociągi „które stałyby niewykorzystywane”. Apelujemy, by GAZ-SYSTEM wykazał się podobną ostrożnością w kwestii budowy infrastruktury potencjalnie dotowanej z unijnych pieniędzy – mówi Diana Maciąga, koordynatorka kampanii gazowej z Polskiej Zielonej Sieci, kampanierka CEE Bankwatch Network.
Dwa miesiące na decyzję
Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej mają dwa miesiące na przeanalizowanie proponowanego rozporządzenia i wniesienia zastrzeżeń. Jeśli żadne nie zostaną zgłoszone, akt wejdzie w życie. Chociaż sama lista PCI/PMI nie może być już na tym etapie zmieniona, europosłowie rozumiejący potrzebę wyższych ambicji klimatycznych mogą i powinni ją odrzucić, gdyż prowadzi ona w złym kierunku. Bowiem nieprzemyślane i przeskalowane inwestycje wodorowe będą prowadzić do utrzymania zależności od paliw kopalnych, z których głównie jest dziś produkowany wodór.