Proces transformacji regionów węglowych w Polsce trwa od lat i w wielu miejscach nie jest już tematem „na jutro” ani debatą w salach konferencyjnych. Tymczasem Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) opisuje tę zmianę tak, jakby dopiero miała się rozpocząć. To błędna diagnoza, na której trudno zbudować spójny plan: jeśli punkt wyjścia rozmija się z rzeczywistością, nawet najlepiej brzmiące cele zostają tylko na papierze.
W skrócie:
- KPEiK nie porządkuje transformacji regionów węglowych, tylko utrwala podejście „na później”, mimo że zmiany już zachodzą.
- Dokument opiera się na ogólnikach i nie odpowiada na pytanie, co po 2027 r., gdy skończy się Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (FST).
- Brak spójnego planu grozi „transformacją dwóch prędkości”, w której część regionów zostaje bez realnego wsparcia.
- Polska powinna zabiegać o nowy instrument wsparcia dla regionów węglowych.
Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) to strategiczny dokument rządowy, który pokazuje, jak Polska zamierza realizować cele klimatyczne i energetyczne – m.in. w zakresie redukcji emisji, rozwoju OZE, efektywności energetycznej i bezpieczeństwa dostaw. To właśnie tu powinny znaleźć się decyzje i harmonogramy dla sektorów najbardziej wrażliwych na zmianę, w tym regionów zależnych od węgla.
List życzeń czy gotowy plan?
KPEiK trafnie wskazuje na nieuchronność redukcji wydobycia węgla, ale w praktyce bardziej przypomina listę życzeń niż plan sprawiedliwej transformacji. Zamiast kompleksowego zarządzania zmianą proponuje strategię „dwóch prędkości” – część regionów dostaje wsparcie, inne zostają w niepewności. Dokument pomija też skutki przemysłu wydobywczego i potencjał terenów po rekultywacji, co utrudnia rozwój lokalnej gospodarki.
Zawieszenie zamiast planu
Plan wymienia „kilkanaście” regionów uzależnionych od węgla, m.in. Lubelskie Zagłębie Węglowe, rejon Turoszowa oraz elektrownie w Połańcu i Kozienicach. W wielu z tych miejsc zagrożone są miejsca pracy wraz z wygaszaniem bloków węglowych. KPEiK podkreśla rolę Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST), który zapewnił ogromne środki m.in. Śląskowi, Wielkopolsce Wschodniej i Bełchatowowi. Problem w tym, że fundusz kończy się w 2027 r., a transformacja potrwa znacznie dłużej.
W tym sensie KPEiK jest dokumentem niepełnym: nie tylko nie przedstawia realnej oferty np. dla mieszkańców Turowa i Lubelszczyzny, ale wprowadza w stan niepewności także regiony, które dziś korzystają z unijnego wsparcia. Co prawda wśród źródeł finansowania wskazywane są fundusze regionalne UE, jednak obejmują one całe województwa, podczas gdy skutki transformacji najsilniej odczuwalne są w kilku konkretnych powiatach. Bez dedykowanych instrumentów wsparcia te powiaty mogą zostać zmuszone do trudnej rywalizacji o ograniczone środki – podkreśla Alina Pogoda, ekspertka Polskiej Zielonej Sieci.
Brak planu na przyszłość
KPEiK przedstawia transformację jak proces dopiero przyszły – choć zmiany zachodzą już od lat, a część regionów korzysta z FST. To wymaga nie diagnoz, lecz długoterminowego finansowania i koordynacji. Tymczasem po 2027 r. państwo nie pokazuje instrumentu wsparcia podobnego do FST, co w praktyce oznacza przerzucenie ciężaru na Unię i osłabienie roli rządu.
Regiony węglowe różnią się skalą wyzwań. Śląsk ma stabilniejszą gospodarkę i duże wsparcie, podczas gdy Zagłębie Turoszowskie i Lubelszczyzna są peryferyjne, biedniejsze i wyludniają się. Od lat traktowane są po macoszemu, a teraz może się to tylko pogłębić. Bez planu grozi utrwalenie transformacji dwóch prędkości, sprzecznej z ideą sprawiedliwej transformacji – zauważa Mateusz Kowalik, ekspert Polskiej Zielonej Sieci.
Co dalej?
Polska przekazuje plan jako ostatnie państwo członkowskie i to spóźniony, a dokument nie daje kompleksowych odpowiedzi, jak ma wyglądać transformacja i jaka będzie Polska po węglu. To nie wyklucza działań rządu poza zapisami KPEiK. Wzmocnieniem procesu byłoby powołanie pełnomocnika ds. sprawiedliwej transformacji na szczeblu centralnym, który koordynowałby działania resortów i współpracę z regionami. Polska powinna też walczyć w negocjacjach budżetu UE 2028–2034 o nowy instrument wsparcia, który realnie zabezpieczy regiony odchodzące od węgla.