Konsultacje bez rozgłosu

SMOGWe wtorek 21 sierpnia mija termin zaledwie kilkudniowych konsultacji dokumentu kluczowego dla jakości powietrza w Polsce. Długo wyczekiwany projekt rozporządzenia szczegółowego dla tzw. ustawy anstysmogowej dobitnie dowodzi jednak, że Ministrowi Energii zależy bardziej na ochronie lobby węglowego a nie powietrza, zdrowia i życia Polaków.

Polski rząd już w lipcu odtrąbił sukces i realizację kolejnego punktu z programu Czyste Powietrze – przyjęcie ustawy o monitorowaniu i kontroli jakości paliw (tzw. ustawy antysmogowej). To punkty na wagę złota, gdyż z czternastu punktów programu zapowiadanego w kwietniu 2017 roku, zrealizowano na razie dwa i pół. Wbrew zapewnieniom pełnomocnika premiera ds. walki ze smogiem i wiceprezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Piotra Woźnego, piszącego na Twitterze o „historycznym momencie”, przyjęta niedawno ustawa antysmogowa pozostaje praktycznie martwa bez szczegółowego i co ważne – ambitnego – rozporządzenia wykonawczego. Okazuje się, że, jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach.

Konsultacje dokumentu Ministerstwo Energii ogłosiło tuż przed długim, wakacyjnym weekendem, 13 sierpnia, i dało Polakom 4 dni robocze na zgłaszanie uwag. Zarówno forma konsultacji jak i proponowana treść rozporządzenie są skandaliczne.

Projekt określa m.in. jakie minimalne parametry jakościowe mają spełniać poszczególne rodzaje (tzw. sortymenty) węgla trafiające do pieców w polskich domach. Mówiąc prościej – jakich odpadów nie będzie już można więcej wciskać odbiorcom indywidualnym do spalania w gospodarstwach domowych.

Dokument w proponowanym kształcie nie tylko zakłada znaczące obniżenie niektórych kluczowych wymagań (np. dopuszczalna zawartość popiołu w miale węglowym mogłaby sięgać 28% wobec 12% proponowanych w 2015 r.), ale również stanowi furtkę dla obejścia zapisów ustawy, a więc aktu prawa nadrzędnego względem rozporządzenia.

Ustawa antysmogowa w obrocie dla odbiorców indywidualnych wprost zabrania sprzedaży dwóch najgorszych rodzajów odpadów węglowych – mułów i flotokoncentratów. Rozporządzenie zaś, nie określając dopuszczalnej ilości tzw. podziarna (zawartości w paliwie cząstek drobniejszych) pozwalałoby swobodnie dosypywać go do miału węglowego.

Proponowane przepisy można porównać do sytuacji, gdyby jakaś hipotetyczna ustawa zabraniała sprzedaży bułki tartej, ale rozporządzenie wykonawcze jednak na to zezwalało, pod warunkiem, że będzie się odbywało pod szyldem sprzedaży bułek, do których będzie można ją dosypywać w dowolnej ilości.

Jednocześnie dopuszczenie do sprzedaży paliwa o wilgotności do 20%, oznacza, że odbiorca kupując tonę węgla może zapłacić nawet za 200 kg wody (w cenie zaledwie połowę niższej niż woda mineralna). Najbardziej efektywne kotły na węgiel opalane złej jakości paliwem będą emitować znacznie więcej niż w specyfikacji podawanej przez producenta. Tym bardziej stawia to pod znakiem zapytania sens przeznaczania zapowiadanych dziesiątków miliardów złotych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w formie dotacji do wymiany pieców, w których dopuszczone będzie spalanie niskiej jakości paliwa.

Na farsę zakrawa też forma przeprowadzonych konsultacji. Prośbę o zaopiniowanie dokumentu decydującego o jakości powietrza oraz zasadności miliardowych dopłat do wymiany kotłów w gospodarstwach domowych, Ministerstwo Energii skierowało do spółek górniczych i związków zawodowych, pomijając np. samorządy oraz podmioty i instytucje zajmujące się ochroną powietrza np. inspekcję ochrony środowiska. Temat przemilczały też ministerialne media społecznościowe.

Ogłaszanie kilkudniowych konsultacji przez długim weekendem, w dodatku bez wcześniejszej zapowiedzi, jest wypaczeniem tego ważnego narzędzia społeczeństwa obywatelskiego, a w dodatku staje się niechlubnym standardem obecnego rządu.  Równie krótkie terminy ogłaszano np. podczas konsultacji zmian ustaw o ochronie przyrody, ocenie oddziaływania na środowisko, dostępie do informacji o środowisku czy udziale społeczeństwa (sic!) w ochronie środowiska (4 dni).

W trakcie ciągnących się miesiącami dyskusji o parametrach węgla spalanego w polskich gospodarstwach domowych, łatwo zapomnieć, że nawet najlepszy węgiel jest wyjątkowo brudnym i szkodliwym źródłem energii – mówi Joanna Furmaga, prezes Związku Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć, współzałożyciela ruchu społecznego Więcej Niż Energia działającego na rzecz rozwoju energetyki obywatelskiej.

Naszą przyszłością są domy ocieplone, energooszczędne i czerpiące energię ze źródeł odnawialnych takich jak np. panele fotowoltaiczne, pompy ciepła czy nawet biomasa (np. pellet), dlatego ta najważniejsza dyskusja – o odchodzeniu od węgla – jest dopiero przed nami, dodaje.

pdf-icon-green Projekt Ministerstwa Energii rozporządzenia do ustawy antysmogowej.


Drukuj Drukuj