Igrzyska Europejskie w Baku – czego dowiedzieliśmy się o Azerbejdżanie?

Azerbejdżan rozpłynął się w splendorze I Igrzysk Europejskich do końca nie respektując apeli płynących z całej Europy w kierunku prezydenta Ilhama Alijewa o uwolnienie 80 więźniów politycznych. Apeli z pewnością dosłyszanych przez reżim, o czym świadczyć mogą mniej lub bardziej wysublimowane działania zmierzające do zamknięcia ust nie tylko azerskiemu społeczeństwu, lecz także członkom europejskiej koalicji „Sport for Rights”. Mimo ataków prorządowej prasy azerskiej, nie wpuszczenia do kraju europejskich aktywistów koalicji, brudnej kampanii w mediach społecznościowych, opłacania sportowców, kawiorowej dyplomacji, koncertów Lady Gagi i obecności kilku prezydentów na trybunach sportowych nie udało się omamić Europy, nie udało się również złamać europejskiego społeczeństwa obywatelskiego. Igrzyska się skończyły, ale członkowie koalicji będą nadal mówić głośno o prawdziwym obliczu Azerbejdżanu – kraju, w którym prezydent więzi media i prodemokratycznych działaczy, za pieniądze ze sprzedaży ropy i gazu buduje swoją potęgę zamiast dbać o równy i sprawiedliwy rozwój. Już w 2016 r. kraj ten gości bowiem kolejną imprezę sportową, jaką są zawody Formuły 1.

Apel koalicji „Sport for Rights” uzyskał poparcie Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego. Również Szwedzki Komitet wypowiedział się na temat łamania praw człowieka w Azerbejdżanie. Na otwarciu Igrzysk nie było czołowych polityków europejskich (polska delegacja również została ograniczona do minimum). Światowe, a także polskie media informowały o dramatycznej sytuacji społeczeństwa i więzionych działaczy przeciwstawiając prawdziwy obraz kraju lukrowanej laurce przygotowanej przez propagandowy aparat azerskiego reżimu.

„Koniec Igrzysk to nie koniec naszych działań. Obrońcy praw człowieka – Rasul Jafarov, Leyla i Arif Yunus, Khadija Ismailova i inni zostają w więzieniu, dlatego nadal będziemy apelować do polskich i europejskich polityków i posłów o interwencję. Azerbejdżan pretenduje do bycia europejskim krajem, europejskie wartości zobowiązują. Dobrym sygnałem, że politycy pamiętają o więźniach politycznych w Azerbejdżanie jest niedawna rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy apelująca o natychmiastowe ich zwolnienie” – komentuje Dominika Bychawska-Siniarska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, członka koalicji „Sport for Rights”.

„Koniec Igrzysk to nie koniec współpracy Europy z Azerbejdżanem. W najbliższych miesiącach podejmowane będą w Europie decyzje o publicznym wsparciu budowy Południowego Korytarza Gazowego, który ma transportować azerski gaz do Europy. Dzięki sprzedaży gazu, prezydent Alijew ma pieniądze i władzę, by terroryzować swoje społeczeństwo. Nie potrzeba nam więcej gazu powiązanego z krzywdą ludzką. Zamiast wspierać reżimy, zainwestujmy w bezpieczne źródła odnawialnej energii i efektywność energetyczną oraz walczmy o to, aby wartości europejskie były czymś więcej niż pustymi słowami.” – mówi Aleksandra Antonowicz-Cyglicka z Polskiej Zielonej Sieci, członka koalicji „Sport for Rights”.


Drukuj Drukuj