Marcowa Komisja Ochrony Środowiska w antyklimatycznym klinczu

Spotkanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, które odbyło się 2 marca w Sejmie, miało na celu określenie znaczenia konferencji klimatycznych ONZ (COP 14 w Poznaniu i COP 15 w Kopenhadze) dla światowej, europejskiej oraz polskiej polityki klimatycznej i gospodarczej. Zamiast tego, pokazało zupełne niezrozumienie realiów międzynarodowej sceny politycznej oraz brak gotowości polskich polityków do aktywnego i konstruktywnego poruszania się po tej scenie.

Obecni na sali przedstawiciele Koalicji Klimatycznej: Marta Śmigrowska z PZS, Zbigniew Karaczun z PKE OM i Ilona Jędrasik z sekretariatu Koalicji nie zdołali sprowadzić dyskusji na konstruktywne tory.

Nieoczekiwanie, podsumowanie ostatnich konferencji klimatycznych zamieniło się w tropienie światowych „spisków” i naukowych „zakłamań”. Posłowie zamiast rozmawiać o przyszłości negocjacji, skoncentrowali się na podważaniu naukowych podstaw teorii globalnego ocieplenia. Mirosława Masłowska zauważyła, że w czasopismach anglosaskich coraz więcej mówi się o ochłodzeniu klimatu. Posłanka zachęcała do zerwania protokołów dotyczących redukcji emisji, argumentując, że mają one na celu zniszczenie polskiego przemysłu wydobywczego oraz niosą ze sobą olbrzymi wzrost cen energii. Na pozycji państwa nie spolegliwego może będziemy wyglądali źle, ale bogaciej – zapewniała. W podobnym tonie utrzymane były wypowiedzi innych posłów. Grzegorz Pisalski zapytał retorycznie, czy Polska powinna brać czynny udział w negocjacjach, skoro wiemy, że emisja dwutlenku węgla nie ma wpływu na zmiany klimatu. Arkadiusz Litwiński poszedł o krok dalej proponując powstanie międzynarodowej politycznej koalicji państw sprzeciwiających się redukcjom emisji.

Na ziemię próbował sprowadzić posłów Tomasz Chruszczow – dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery MŚ. Chruszczow przypomniał, że kiedy Polska znacząco redukowała emisje dwutlenku węgla, ceny energii rosły, ale gospodarka się rozwijała. Nie jest tak, że polityka redukcyjna pogarsza konkurencyjność gospodarki – zapewnił i podkreślił, że aktywny udział Polski w negocjacjach międzynarodowych to szansa dla polskiej gospodarki. Jednak posłowie chętniej wierzyli w nawet najbardziej absurdalne teorie spiskowe, które pozwalałyby na wycofanie się z – niełatwego przecież – procesu negocjacyjnego oraz z modernizacji polskiego sektora energetycznego. Jakby nie rozumieli, że owa modernizacja i tak jest niezbędna.

Spotkanie Komisji napawa pesymizmem. Istnieje olbrzymia przepaść między tym, co dla Polski na arenie międzynarodowej dobre i konieczne , a tym, na co gotowi są nasi posłowie. Ekologiczne i gospodarcze wyzwanie, przed którym stoimy, wymaga podjęcia szybkich i zdecydowanych działań politycznych, jednak dopóki komisje sejmowe będą się zajmować debatami naukowymi, możemy zapomnieć o konstruktywnych pomysłach płynących z sal sejmowych.

Źródło: Koalicja Klimatyczna. Uzupełnienie: Marta Śmigrowska


Drukuj Drukuj